Wyprawa
Krakowskiego Klubu Taternictwa Jaskiniowego
LAMPO 2004



Zapraszamy do śledzenia relacji.
Wyprawa KKTJ Lampo 2004
Relacja pod redakcją: Marcina Gali

W tym roku zaczynamy troszkę nietypowo: od pisania relacji jeszcze przed wyprawą.

A to za sprawą Redakcji "Wiedzy i Życia", Katarzyny Biernackiej ( SW ) oraz Marcina Gali ( SW ), który będzie redaktorem relacji pisanych z gór, czy lepiej powiedzieć z podziemi /jak ta technika szybko wkracza w życie/.
Choć sprzętem technicznym umożliwiającym takie relacje dysponujemy tam już od kilku lat, to dopiero Marcin wcielił w życie ten śmiały plan. Jakoś do tej pory nie przywiązywaliśmy wielkiej wagi do medialności naszej działalności, ograniczając się do relacji powyprawowych w internecie oraz w kwartalniku "Jaskinie".

Wyprawa zaczyna się 25 lipca. W tym dniu mamy trafić do "chatki", następnego dnia już w góry... Reszta w relacjach.
Przygotowania do wyprawy wymagały już wcześniejszego zaangażowania, szczególnie od kierownika wyprawy Andrzeja Ciszewskiego. Uzyskania zezwolenia i uzgodnień z opiekującym się masywem Leoganger Steinberge Klubem Salzburskim, rozwiązania problemów sprzętowo - logistycznych i innych.

Głównymi celami do osiągnięcia są połączenie systemu CL-3 - PL-95/1 do systemu Lamprechtsofen oraz dołączenie jaskini znalezionej w tamtym roku - Kreciej także do tego systemu.
Choć to banalnie brzmi, odnalezienie w labiryncie korytarzy tego właściwego, prowadzącego do celu nie jest takie łatwe. Przejście poprzez błota, studnie, meandry czy zaciski wraz ze sprzętem czasem wyciska z człowieka resztki energii, szczególnie gdy jeszcze woda czy błoto zaczynają wychładzać organizm. W wspinaczce górskiej można określić marszrutę, tu niestety przyroda jest nieprzewidywalna i nierzadko można przejść obok małej szczeliny prowadzącej do celu... Jaskinie poznajemy kompleksowo metodą prób i błędów kreśląc plany. Najcenniejszymi jednak wskazówkami dysponują ludzie, którzy eksplorują ten system od lat. Wyprawa będzie się opierać na takich grotołazach, jednocześnie młodsi stażem grotołazi będą doskonalili swe umiejętności. A tak naprawdę to po prostu jedziemy na nietypowe wakacje z nasza zakręconą pasją i także będziemy się tam bawić :)




A teraz troszkę tego amoku cyferkowego, który z racji przygody, szału odkrywania nie jest taki ważny, ale zmienia troszkę statystyki :

foto. Stanisław Wasyluk '2002 Dolny otwór Lampo w czasie powodzi foto. Wojciech Sieprawski - Otwór jaskini PL-2Dotychczas system Lamprechtsofen ma 1632 m deniwelacji. Najwyższy znany górny otwór systemu to jaskinia PL-2 (2285 m n.p.m.), dolny otwór położony tuż przy drodze szczyci się wysokością 664 m n.p.m., lecz nie jest to najniższy punkt systemu i dlatego należy dodać do głębokości jeszcze kilka metrów syfonu.

Nasze ciche ambicje to połączenie jaskiń: do niedawna głównym celem było połączenie CL-3 (2345 m n.p.m. ) co dałoby deniwelację 1692 m. Powiększyło by to głębokość jaskini, lecz dalej zajmowała by w rankingu najgłębszych swoje 2 miejsce.

foto. Tomasz Snopkiewicz  '2002 - Otwór jaskini CL-3foto. Tomasz Snopkiewicz '2003 - Otwór jaskini PL-95/1Poprzedni rok okazał się dla naszej wyprawy bardzo łaskawy i połączyliśmy z jaskinię CL-3 z jaskinią PL-95/1 (2389 m n.p.m.) co po dołączeniu (o ile się uda) tego systemu do Lamprechtsofen da deniwelację 1736 m!

Porównując z francuską jaskinią Gouffre Mirolda, wtedy określaną na 1733 m - jest głębiej ! Jednakże po stwierdzeniu francuskiej komisji naukowej, niemożliwości uzyskania przez tą jaskinię aż takiej głębokości ( wynika to z budowy geologicznej masywu - nowe pomiary muszą być obarczone błędem), oficjalna głębokość tej jaskini wynosi ponownie 1626 metry.
foto. Artur Hojda '2003 - W tle otwór Jaskini Kreciej Zaczęła się liczyć nowo odkryta jaskinia Krecia z otworem na wysokości 2376 m n.p.m. co daje już deniwelację 1723 m. Obecnie rekordzistką w tej dziwnej prawie Guines'owskiej kategorii jest jaskinia Krubera (Wronia) Abhazia, Georgia, -1710m. Czyli połączenie Kreciej z systemem znów wysunie jaskinię Lamprechtsofen na 1 miejsce :).

Możliwe, że to jeszcze nie koniec. Wysoko, wysoko przy grani karu mgieł, gdy chmury omijają masyw wyłania się otwór Furkaschacht ( 2473 m n.p.m. ) także efekt poprzedniej wyprawy KKTJ'u - Lampo'03. Tylko liczenie tych cyferek na razie nie ma najmniejszego sensu, to nawet nie są spekulacje - to jest czysta fantastyka :)

foto. Tomasz Snopkiewicz '2001By uzupełnić tą matematykę warto podać, że górujący nad masywem szczyt to Birnhorn (2634 m n.p.m.) z którego roztacza się przepiękny widok. Na szczycie jest postawiony krzyż z zamontowaną skrzynką zawierająca zeszyt w którym turyści wpisują się na pamiątkę /może by tak w Tatrach ..../, potwierdzają swój sukces wyjścia na ten szczyt lub wpisują swoje przemyślenia... Po stronie doliny jest mała ławeczka, z której roztacza się piękny widok na zazwyczaj w tej porze roku zielone doliny i turystyczne miasteczko Salfelden otoczone szczytami górskimi. W oddali widnieje biała plama lodowca Kitzsteinhorn. Powracając do studiowania bliższego krajobrazu, zobaczymy nisko pod naszymi stopami budynek schroniska. foto. Tomasz Snopkiewicz Opuszczamy już ławeczkę - patrząc ze szczytu w przeciwnym kierunku, ujrzymy Kar z malutkimi namiotami rozbitymi w iście księżycowym krajobrazie tylko kamienie, głazy, i wanty. Gdzieniegdzie poprzetykane jakby od niechcenia małymi wyspami zieleni na tym kamiennym oceanie. A ocean ten jest wzburzony - jakby po tupnięciu olbrzyma - skały, pęknięcia, głazy, dziury w których zalega śnieg, progi i znów od nowa - dlatego obóz jest rozbity w kilku grupach namiotów - niemożliwością było znalezienie większego plata, by mogło stanąć w bezpośrednim sąsiedztwie więcej namiotów. Uważny obserwator znajdzie foto. Wojciech Sieprawski '2003 miniaturowe jeziorka powstałe z topniejącego śniegu, lecz generalnie góra jest spragniona wody i tylko jak może to połyka strumyczki wody ukrywając je przed obserwatorem, wprowadzając je pod ziemie - nierzadko robiąc psikusa nieoczekiwanym gościom - grotołazom. Czasem przybory wody, spowodowane topniejącym śniegiem wspomaganym przez opad, może przeszkodzić w eksploracji partii szczególnie narażonych na przepływ wody. Połykana woda cały czas kształtuje skałę, zmienia układ korytarzy, choć w skali ludzkiego życia nie widać zmian, to jednak one zachodzą - przyroda nie spieszy się tak jak człowiek, ma więcej czasu na swoją twórczą działalność mierzoną w setkach tysięcy lat.
foto. Jakub Nowak '2000 Wracając do widoku tych malutkich kolorowych namiotów trzeba podać, że 2 obóz jest rozbity prawie dokładnie na 2300 m n.p.m. i w słoneczne dni trzeba chronić się przed słoneczkiem, które podstępnie atakuje nieosłoniętą skórę, a wiaterek chłodzi dając przyjemny efekt, który jednak wieczorem zanika a rodzi się demon - pieczenie skóry.
Z racji ukształtowania terenu ze zjawisk natury szczególnie niemile widziana jest burza :( Choć jak błyska się w sąsiednich masywach, to jest to iście Olimpijski spektakl i możemy powrócić do zasłyszanych mitów i tylko się zastanawiać czy to pioruny są dopiero wykuwane przez Hefajstosa czy też już używane przez samego Zeusa ...
W tamtym roku był zabrany na wyprawę termometr i bardzo nas zestresował pewnej nocy, gdy po godzinie 22 była temperatura 26 st. C wszyscy gotowali się do strasznego oberwania chmury z iluminacją. Na szczęście nie zdarzyło się nic takiego, następny ranek przywitał nas temperaturą oscylującą wokół 10 st. C.

foto. Tomasz Snopkiewicz '2000Drugim ciekawym zjawiskiem jest jak nakazuje miejscowa nazwa mgła - która potrafi się przelewać przez grań Birnchornu, niczym przez gigantyczny wodospad lub podstępnie szybko podchodzić z dolin. Mgły te lub może już chmury potrafią ograniczyć widoczność do kilku metrów, niezależnie czy jest to dzień czy też noc. Dlatego zostały postawione kamienne kopczyki, które wyznaczają szlak już od granic lasu do 1 obozu i dalej, po przekroczeniu 2 obozu biegną aż do otworów jaskiń. Niestety nie są poprzetykane kolorowymi wstążeczkami jak to bywa w Tybecie a także mają mniejsze wymiary. Potrafią jednakże uważnego wędrowca wyprowadzić z opresji i poprowadzić - niczym nić Ariadny - wracającego na świat grotołaza do przytulnego namiotu. foto. Tomasz Snopkiewicz '2001, Kopczyki w księżycowym świetle

Drogi internauto - proszę trzymaj za nas kciuki oraz za pogodę. Jak pisałem wyżej Pani Aura w tamtym rejonie jest .... nieprzewidywalna .... w tamtym roku brak śniegu ... brak wody, w tym roku ... dużo śniegu... ale wygląda, że nie będzie to zaleta. Czy Nebelsbergkar (w wolnym tłumaczeniu: kar mgieł) przywita nas gościnnie ?

Pozdrowienia jeszcze z Krakowa.

Napisz do autora:

Tomasz Snopkiewicz



Uczestnicy wyprawy dziękują Komisji Taternictwa Jaskiniowego PZA za wsparcie finansowe.


Wyprawa została wyposażona ( jak w zeszłym roku ) w namioty firmy MARABUT

http://www.namioty.pl






Zapraszamy do śledzenia relacji.

Wyprawa KKTJ Lampo 2004

Relacja pod redakcją: Marcina Gali



Uczestnicy wyprawy :

Kierownik: Andrzej Ciszewski
Bartosz Berdel
Katarzyna Biernacka SW
Michał Ciszewski ( Furek )
Marcin Czart ( Misiek )
Nieocenionej pomocy udziela
( szczególnie w kontaktach z autochtonami):
Miłosz Dryjański.
KKS
Agnieszka Gajewska SW
Marcin Gala - autor relacji on line SW
Ilona Gawęda
Artur Hojda (Młody)
Karol Jurkowski
Jan Kućmierz
Artur Madej ( Turek )
Henryk Nowacki
Jakub Nowak
Mirosław Pindel ( Miki )
Tomasz Snopkiewicz ( Snoopy )
Aleksandra Stępień ( Ola )
Rafał Suski ( Rufio )
Joanna Ślusarczyk ( Szprycha )STJ KWK
Renata Tęczar
Jerzy Verey ( Czapeczka )
Ewa Wójcik ( Puma )
Wiesław Wilk
Jerzy Zygmunt SC




Nasze wyprawy Lampo: